Cześć! Witaj na moim blogu podróżniczym
Poza turystycznym szlakiem
Idziemy w górę dzielnicy. Po drodze mijamy sklepy, restauracje i — co ciekawe — bardzo wiele zakładów mechanicznych, w których naprawia się samochody. Wygląda to
Po drugiej stronie Bosforu
Ostatni dzień w Stambule zaczynamy ostatnim śniadaniem — i dzięki Bogu. Mimo dużej sympatii do pani, która je przygotowuje, kolejny poranek z dokładnie tym samym
„Tam, gdzie koty jedzą w markecie”
Zdecydowanie wchodzimy do środka. Wewnątrz małe pomieszczenie, kilka stolików i lada, za którą stoi dwóch kolesi przygotowujących posiłki. Siadamy przy stoliku i obydwoje jesteśmy przekonani,
Cysterna Bazyliki, kawa nad Bosforem, park …
Budzę się od odgłosów zza drzwi. Nasza przemiła gospodyni już przygotowuje śniadanie dla hotelowych gości. Przez te kilka dni pobytu stało się to rytuałem. Pierwsze,
Pod błękitnym niebem, z kotem i kieliszkiem wina
Wino smakuje genialnie, arbuz rozpływa się w ustach. Do tego wszystkiego pod nami błękit morza, nad nami błękit nieba. W oddali widać stambulskie wieżowce. Trudno
„Kawa, mewy i śmieciowe drzewa – dzień na wyspie”
Kiedy tylko wchodzimy na pokład, statek odbija od brzegu. Co za wyczucie czasu! Podróż na wyspę układa się idealnie. Znajdujemy sobie miejscówkę na pokładzie
Muzeum Mickiewicza, wyspy książęce
Niepozorny budyneczek w jasnym kolorze, z tablicą pamiątkową na ścianie. Co ciekawe, dom ten wyróżnia się na tle pozostałych – jest zadbany, a
Stambuł bez filtra
Ala robi kilka kadrów, ja natomiast z ciekawością przyglądam się turystycznym instagramerom. Przez chwilę zastanawiamy się, w którą stronę pójść. Jednogłośnie stwierdzamy, że w górę
Wieczorna kolacja, w stronę kolorowych domków
Na kartce mamy polecajkę kulinarną, którą w dniu naszego meldunku w hotelu dał nam recepcjonista. Ma być tam swojsko, tanio, bez turystów. Okazuje się, że
W stronę mostu Galata
Schodzimy w dół. W pewnym momencie Ala mówi mi, że musi coś zjeść, bo kiepsko się czuje. Kiedy tu zmierzaliśmy, po drodze wstąpiliśmy na szklankę
W drodze po kaczkę
Poranek wita nas słońcem na bezchmurnym niebie. To znak, że czeka nas dziś wyjątkowo upalny dzień. Zresztą Hubert, będący na bieżąco z prognozą pogody, informuje,
Stambulski raj dla zakupoholików.
Im bliżej jesteśmy wybrzeża, tym mniej ludzi widać w okolicy. Wychodzimy na promenadę, siadamy na ławce i podziwiamy widoki. Dopiero tutaj łapiemy oddech. Moją uwagę
Grand Cafe Orient i czeska kulinarna klasyka
Wychodzimy ze sklepu i postanawiamy, że zrobimy młodym lekcję o kubizmie. Zabieramy ich do najsłynniejszej restauracji zbudowanej w tym stylu, czyli do Grand Cafe Orient.
Dwa meczety i park
W pewnym momencie otwieram oczy. Czuję się, jakby ktoś wystrzelił mnie z katapulty. Rozpaczliwie próbuję wrócić w objęcia Morfeusza, jednak nie mam na to szansy.
Ostatni plażing
Kiedy wchodzimy na plażę, uzmysławiamy sobie, że to ostatni dzień rodzinnych, greckich wakacji nad morzem. Utartym szlakiem docieramy do naszej miejscówki. Znajomy Grek, który zajmuje
Hotel, kolacja i wino za miliony
Nasz hotel stoi w spokojnej okolicy, oczywiście w sąsiedztwie meczetu. Przed budynkiem biega multum kotów, praktycznie wszystkie zadbane i dobrze wykarmione. Po drodze do Wonder
Most Karola i gumowa praska kaczka
Pukamy i nic. Ala zauważa napis: „W razie mojej nieobecności proszę dzwonić pod numer…”. Robi się trochę nerwowo, bo ktoś miał być na recepcji, a
Stambuł wita Zmysłami przez Świat – logistyka
Stambuł był marzeniem Alicji. Mnie z kolei przyciągało tam handlowe zacięcie mojej mamy. Dawno, dawno temu, kiedy byłem małym chłopcem, a w ostródzkich sklepach można
Plaża Xanemos
W oczekiwaniu na kolejne lądowanie dociera do mnie Ala z młodzieżą. Jestem ciekawy, jak oni zareagują na to, co za moment się wydarzy. Na horyzoncie
Dzień dobry Praga
Podróż do Pragi rozpoczynamy z Kopańca. Żegnamy się z dziadkiem Tadeuszem, pod którego opieką zostawiamy naszego kota Manfreda. Pakujemy się do Toyoty, wklepujemy w nawigację
Samoloty nad głową
Wcinam szybkie śniadanie. Nie ukrywam, że jestem podekscytowany. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że dzisiejszy dzień będzie wyjątkowy. Robiąc sobie „szybką” kanapkę, co chwila spoglądam
Koukounaries vs. Banana
Budzimy się wcześnie jak na nasze standardy wakacyjnie, jest koło 10. Mamy ochotę jeszcze pospać, tym bardziej że w nocy nie za bardzo była ku
Trapani do zobaczenia
O dziwo dziś rano budzę się sam. Nie wiem czy mieszkając tu kilka dni zdążyłem się już przyzwyczaić do porannych hałasów z piekarni i dzikich
Spacerem po Trapani – część II
Budowla ma kształt okręgu. Wszystko wykonane jest z piaskowca jasnego koloru. Wygląda to trochę jak mini Koloseum. Do wnętrza prowadzi brama, przez którą bez wahania
Plażing w stylu greckim
Otwieram oczy szczekając zębami. Jest mi zimno, cholernie zimno! Półprzytomny zakładam bluzę. Dotykam swoich stóp – są jak dwa sople lodu. Po omacku szukam skarpetek,
Spacerem po Trapani – część I
Standardowo po godzinie 6.00 przez kilkanaście minut do moich uszu docierają industrialne dźwięki maszyn z piekarni. Co ciekawe już prawie się do tego przyzwyczaiłem. Jedyna
Do zobaczenia Londyn
Kładę się do wyrka i momentalnie zasypiam. Budzi mnie głośny dźwięk budzika. Marta z Hubertem są już gotowi do drogi. Spoglądam na zegarek – jest
Wieczorne Skiatos
Kiedy wchodzimy na promenadę portową jesteśmy pod wrażeniem miejsca, w którym się znajdujemy. Wieczorem Skiatos wygląda genialnie. Podświetlone lokale, bujające się na wodzie jachty i
Ognisko
Wskakujemy do metra, jedziemy prosto na naszą dzielnice. Kiedy wchodzimy do pokoju zdajemy sobie sprawę, że od wyjazdu z Londynu dzielą nas dosłownie godziny. Pakujemy nasze
W stronę morza…
Naprzeciwko naszego kawowego stolika jest sklep z pamiątkami. Wykorzystując ten fakt dziewczyny robią zakupy. Kiedy wracają mówią nam z uśmiechem na ustach i błyskiem w
Pierwszy wieczór na Skiatos
Kiedy tylko zdążyłem się rozpakować do domu jak petarda wpada Marta. Już od progu mówi nam, że wydarzyło się coś strasznego. Ala w jednej chwili
Po słowackiej stronie Tatr – Banikov
Gdzieś z oddali słyszę nieznośne odgłosy miarowego pukania. Właśnie w tym momencie wystrzeliło mnie z sennej katapulty. Jeszcze nie bardzo kontaktuję co się dzieje, natomiast
Mazara del Vallo
Wczoraj zasypiałem łudząc się, że w godzinach wczesnoporannych nic nie zakłóci mi snu. Niestety odgłosy maszyn dobiegające z piekarni, znajdującej się na parterze naszej kamienicy,
Greenwich i rejs po Tamizie
Niestety dziś jest nasz ostatni dzień w stolicy Królestwa. Zamierzamy z niego wycisnąć ile się da, ale bez zbędnego pospiechu i ciśnienia. Mamy zamiar przeprawić
Mieszkanie w stylu greckim
Mężczyzna z kieszeni wyciąga klucze. Pokonujemy kilka schodów i stajemy przed drzwiami wejściowymi. Spiros wkłada klucze do zamka, przekręca, wchodzimy do środka. Wewnątrz panuje przyjemny
Zwiedzamy stolicę
Poranek wita nas, jakże by inaczej, bardzo słonecznie. Przekraczam próg drzwi balkonowych. Mimo wczesnej pory skóra mojego ciała dramatycznie odczuwa maltański letni klimat. Trochę mnie