Park zielony, nocne granie, kac, biblioteka czarodzieja – Porto do zobaczenia
Po wypitej kawie ze świeżą dawką kofeiny w organizmie postanawiamy, że przespacerujemy się w głąb dzielnicy. Jak magnes przyciąga nas kawałek zieleni, który znajduje się
Po wypitej kawie ze świeżą dawką kofeiny w organizmie postanawiamy, że przespacerujemy się w głąb dzielnicy. Jak magnes przyciąga nas kawałek zieleni, który znajduje się
Odkąd tylko zawitaliśmy w Porto Marek bardzo chciał spróbować tutejszego specjału, o wdzięcznej nazwie „francesinhas”, tłumacząc na język polski, „francuzeczka”. Cóż to takiego? To kanapka
Siedząc na balkonie i wcinając śniadanie zdajemy sobie sprawę, że dziś tak naprawdę jest ostatni dzień naszego pobytu w Porto. Czas na urlopie leci zdecydowanie
Podroż do miejscowości, w której mieliśmy pierwotnie wysiąść, przebiega nam błyskawicznie. Po ponad godzinie meldujemy się na dworcu w Pinhao. Białe wino przyswojone w Pocinho
Zrywamy się skoro świt. Do Doliny rzeki Douro jedziemy pociągiem. Pierwotnie w planach była opcja wypożyczenia auta, w czym miała pomóc nam Dorota. Niestety jak
Moje powieki mimo uzasadnionego oporu spowodowanego wczesną porą leniwie się podnoszą. Do źrenic docierają pierwsze promienie słońca. Rozglądam się i widzę, że Moniki i Marka
Po tak pysznym obiedzie postanawiamy ruszyć tyłki. Kolejnym etapem naszej dzisiejszej eskapady jest plażowanie nad oceanem. Promenadą idziemy w kierunku plaży. Po drodze mijamy marinę,
Jesteśmy coraz bliżej celu. Spoglądam na mapę, gdzie zmniejszający się dystans mówi nam, że obiad coraz bliżej. Cel ukazuje się nam w najlepszym z możliwych
Budzę się wcześnie rano. Nie wiem, czemu, ale jakoś nie mogę spać. Wychodzę na balkon. Patrzę i w zasadzie nic nie widzę. Mgła ogarnęła całe
Zbieramy się do dalszej drogi. Jesteśmy już trochę głodni, co komunikujemy Dorocie mówiąc, że czas najwyższy na obiadek. Ona ma jednak inne plany. Z tajemniczym