Brno – do zobaczenia
Rano budzimy się, no w miarę wcześnie. Wczorajszy rajd rowerowo-pieszy po Brnie sprawił, że spałem jak zabity. Szybka toaleta, po której pakujemy resztę naszego dobytku.
Rano budzimy się, no w miarę wcześnie. Wczorajszy rajd rowerowo-pieszy po Brnie sprawił, że spałem jak zabity. Szybka toaleta, po której pakujemy resztę naszego dobytku.
Lidl od naszego czeskiego domu oddalony jest o pół kilometra, co dla rowerzysty nie jest dystansem dużym pod warunkiem, że się wie gdzie dokładnie sklep
Na szczęście restauracja w której zamierzaliśmy zjeść jest praktycznie po sąsiedzku. Meldujemy się w Jean Pauls, wchodzimy do środka. Wewnątrz praktycznie pusto. Zajmujemy stolik i
Przechodząc alejami Denisowego Sadu, w pewnym momencie spostrzegamy, że jesteśmy pod murami katedry. Sama świątynia stoi na szczycie wzgórza Petrov i jest zbudowana w stylu
Ala wyczytuje w przewodniku, że na dachu Domu Panów z Lipy jest restauracja, w której można napić się wina, piwa, a z tarasu rozpościera się
Pora śniadaniowa w pełni, a my głodni i co gorsza – bez kawy. Jak żyć? 😉 . Przechodząc ulicami starego miasta, szukamy miejsca, gdzie będziemy
Poranek przywitał nas słońcem. Po przebudzeniu postanawiamy, że jak najszybciej się ogarniamy i zaczynamy naszą przygodę ze zwiedzaniem Brna. Dziś czeka nas intensywny dzień, ale
Na kwaterę docieramy tak po godzinie 21.00. Przed lokalem siedzi młodzież popijając browar i tocząc dyskusje. Idziemy do pokoju, gdzie szybko zakładamy cieplejsze ubranie,
Postanawiamy z Alą, że na kolację pójdziemy pieszo mimo, że od lokalu dzieli nas około 2,5 km, co przekłada się na półgodzinny spacer. Jesteśmy bardzo
Brno wypada nam tak awaryjnie. Mieliśmy lecieć do Rzymu jednak korona krzyżuje nam plany. Cała ta nasza wyprawa na Morawy jest trochę dziwna. Dlaczego? A