Plażowanie w Cascais

Wysiadamy przy dworcu kolejowym. Z poprzedniego pobytu mamy „obcykaną” fajną plażę zaraz przy stacji miejscowych kolei. Od Praia da Ribeira dzieli nas dosłownie rzut beretem.

Czytaj więcej »

Cabo da Roca z wiatrem

Niestety czas w Lizbonie ma to do siebie, że mknie niczym bolid Lewisa Hamiltona podczas Grand Prix Formuły 1. Nam też ucieka zdecydowanie za szybko.

Czytaj więcej »

Targ złodziei część II

 Akurat w tym momencie obok nas przechodzą „Marki”. Wołamy ich, żeby się do nas przysiedli, ale Monika jest chyba trochę wystraszona klimatem lokalu i żywiołowej

Czytaj więcej »

Targ Złodziei

Chwilę jeszcze, ale to dosłownie chwilę stoimy na placu i zastanawiamy się co teraz i jaki plan. Razem z Alą jesteśmy chętni jeszcze gdzieś „skoczyć”.

Czytaj więcej »

Przy Muzeum Fado

 Docieramy do placu otoczonego kamienicami. W koło niego poustawiane są ławki, na których siedzą „lokalsi”. Dzisiejsza pogoda daje się nam trochę we znaki. Zrobiło się

Czytaj więcej »

Alfama Doce

Siadamy na ławce przed kościołem. Słońce przyjemnie grzeje nasze twarze. Najlepsze jest to, że dzieci nie dzwonią. Jesteśmy wdzięczni Monice, Markowi i generalnie czujemy się

Czytaj więcej »

Antoni

Bez wskazówek zapisanych na kartce powiem szczerze, byśmy tam nie trafili, a tak po kilkuminutowym spacerze przekraczamy progi sklepiku. Wewnątrz na wszystkich półkach stoją przeróżne

Czytaj więcej »

Lizbońskie klasyki

Skoro świt  idziemy z Alą do sklepu. Wchodzimy do marketu. Robimy zakupy na śniadanie i w zasadzie już na obiadokolację. Postanawiamy, że dziś zamiast rozbijać

Czytaj więcej »