„Kawa, mewy i śmieciowe drzewa – dzień na wyspie”
Kiedy tylko wchodzimy na pokład, statek odbija od brzegu. Co za wyczucie czasu! Podróż na wyspę układa się idealnie. Znajdujemy sobie miejscówkę na pokładzie
Kiedy tylko wchodzimy na pokład, statek odbija od brzegu. Co za wyczucie czasu! Podróż na wyspę układa się idealnie. Znajdujemy sobie miejscówkę na pokładzie
Ala robi kilka kadrów, ja natomiast z ciekawością przyglądam się turystycznym instagramerom. Przez chwilę zastanawiamy się, w którą stronę pójść. Jednogłośnie stwierdzamy, że w górę
Na kartce mamy polecajkę kulinarną, którą w dniu naszego meldunku w hotelu dał nam recepcjonista. Ma być tam swojsko, tanio, bez turystów. Okazuje się, że
Poranek wita nas słońcem na bezchmurnym niebie. To znak, że czeka nas dziś wyjątkowo upalny dzień. Zresztą Hubert, będący na bieżąco z prognozą pogody, informuje,
Wychodzimy ze sklepu i postanawiamy, że zrobimy młodym lekcję o kubizmie. Zabieramy ich do najsłynniejszej restauracji zbudowanej w tym stylu, czyli do Grand Cafe Orient.
W pewnym momencie otwieram oczy. Czuję się, jakby ktoś wystrzelił mnie z katapulty. Rozpaczliwie próbuję wrócić w objęcia Morfeusza, jednak nie mam na to szansy.
Kiedy wchodzimy na plażę, uzmysławiamy sobie, że to ostatni dzień rodzinnych, greckich wakacji nad morzem. Utartym szlakiem docieramy do naszej miejscówki. Znajomy Grek, który zajmuje
Nasz hotel stoi w spokojnej okolicy, oczywiście w sąsiedztwie meczetu. Przed budynkiem biega multum kotów, praktycznie wszystkie zadbane i dobrze wykarmione. Po drodze do Wonder
Pukamy i nic. Ala zauważa napis: „W razie mojej nieobecności proszę dzwonić pod numer…”. Robi się trochę nerwowo, bo ktoś miał być na recepcji, a
W oczekiwaniu na kolejne lądowanie dociera do mnie Ala z młodzieżą. Jestem ciekawy, jak oni zareagują na to, co za moment się wydarzy. Na horyzoncie