Po słowackiej stronie Tatr – Banikov
Gdzieś z oddali słyszę nieznośne odgłosy miarowego pukania. Właśnie w tym momencie wystrzeliło mnie z sennej katapulty. Jeszcze nie bardzo kontaktuję co się dzieje, natomiast
Gdzieś z oddali słyszę nieznośne odgłosy miarowego pukania. Właśnie w tym momencie wystrzeliło mnie z sennej katapulty. Jeszcze nie bardzo kontaktuję co się dzieje, natomiast
Bystra to nazwa szczytu Tatr Zachodnich. Leży po słowackiej stronie. Dawno temu udało mi się na nim zameldować. Natomiast jeśli chodzi o nasz duet, to
Drzwi zakopiańskiego busa się otwierają. Wchodzimy do środka i nie wierzymy własnym oczom. W aucie jesteśmy tylko my dwoje i kierowca. Dziwne uczucie. Szczerze mówiąc
Żeby dostać się do Poronina, gdzie będziemy rezydować te kilka dni muszę najpierw pociągiem dojechać do Płocka. Jestem umówiony z Olką, że jak tylko tam
Budzik dzwoni o 06:30. Instynktownie szukam telefonu i wyłączam ten nieznośny jazgot. Błoga cisza. W głowie pojawia się myśl: Jeszcze chwila, jeszcze 10 minut, zasypiam.
Schodzimy w dół i w zasadzie już pod samą przełęczą szlak zabezpieczony jest łańcuchami. Nie jest to zbyt wymagające zejście, ale przy sporej liczbie turystów
Budzę się wcześnie wyspany jak niedźwiedź po zimie. Olka już nie śpi. Jestem podekscytowany dzisiejszym dniem. Na śniadanko grzejemy sobie nieśmiertelne parówki. Potem szybka toaleta,
Dziś jest środa, jutro wyjazd. Siedzę wieczorem przed monitorem komputera i analizuję połączenia kolejowe. Jestem cały czas na telefonie z Olką. Pierwotnie chcę jechać bardzo
W kuchni ciocia Ania robi śniadanie. Generalnie cała rodzinka już na nogach. Czuję w kościach wczorajszy dzień i naszą wyprawę na skrajny Granat. Dziś za
Idę dziarskim krokiem przez akademickie miasteczko AGH-u. Kraków o tej porze jest zaskakująco pusty. Mimo, że jest sierpień, miesiąc wakacyjny to cisza aż uszy bolą.