O mnie

Dawid Wudarczyk

To nie jest blog w standardowym rozumieniu. W mojej twórczości wracam do korzeni tego pojęcia jako swoistego pamiętnika. Gdzieś, kiedyś nawet usłyszałem, że jestem ostatnim blogowym dziadersem. 😉

Pisanie i publikowanie tekstów zaczęło się dla mnie w momencie, gdy poczułem potrzebę dzielenia się swoimi przeżyciami z podróży. Odwiedzałem klimatyczne miejsca, poznawałem ciekawych ludzi, próbowałem przeróżnych potraw, aż pewnego dnia poczułem, że muszę podzielić się tymi doświadczeniami.

Na moim blogu nie znajdziesz szczegółowych informacji o cenach biletów, gotowych tras ani rozpisanych punkt po punkcie przepisów na wielkie wyprawy. Ale głowa do góry! W sieci jest mnóstwo stron z gotowcami, przewodnikami i poradnikami – na pewno coś znajdziesz.

Ja proponuję Ci teksty osobiste. Moje przeżycia, odczucia, to, jak postrzegam otaczającą mnie rzeczywistość. Pisanie stało się dla mnie formą terapii. Od kilku lat zmagam się z depresją i walczę z lękami. Tworzenie dodaje mi sił w tej walce.


Jestem zwyczajnym facetem w podeszłym wieku. Na moje szczęście mam fantastyczną partnerkę Alicję i dwójkę wspaniałych dzieciaków – Martę i Huberta – których staramy się zarażać miłością do podróży. Razem z naszymi kotami, Sonią i Tymkiem, tworzymy najbardziej zwyczajną polską rodzinę. Na co dzień mierzymy się z mnóstwem obowiązków związanych z prozą życia.

Podróże to coś, co pozwala mi oderwać się od rzeczywistości, zresetować głowę – to moja pasja. Uwielbiam przemieszczać się, odkrywać nowe miejsca, poznawać kultury, obyczaje czy poddawać się kulinarnym eksperymentom. Kiedy wracam do domu, już obmyślam plan kolejnej eskapady. Czasem wydaje mi się, że w moich żyłach płynie kropla romskiej krwi. Jednak najlepiej czuję się we własnych czterech ścianach.
Kiedyś, siedząc z Alicją przy stole i popijając wino, stwierdziliśmy, że podróże są najwspanialsze wtedy, gdy można wrócić do domu.

Na tym blogu znajdziesz relacje z moich wojaży, opisy ciekawych miejsc – zarówno tych już odkrytych, ale widzianych moimi oczami, jak i tych mniej znanych, które mam nadzieję przybliżyć. Odnajdziesz tu również historie o knajpkach zagubionych gdzieś w zaułkach czy podwórkach, do których zazwyczaj turyści nie trafiają. Nie zabraknie opowieści o niesamowitych ludziach, których spotykam na mojej drodze.

Jeśli poświęcisz chwilę i przeczytasz to, co mam Ci do powiedzenia – będzie mi bardzo miło.
Jeśli moje przeżycia staną się Twoją inspiracją, będzie to dla mnie największa nagroda.