Stambulski raj dla zakupoholików.

Im bliżej jesteśmy wybrzeża, tym mniej ludzi widać w okolicy. Wychodzimy na promenadę, siadamy na ławce i podziwiamy widoki. Dopiero tutaj łapiemy oddech. Moją uwagę przykuwa Wieża Galata, którą widzę w oddali. Mówię Alicji, że bardzo chciałbym się tam wybrać. Aby spełnić to życzenie, musimy dostać się na drugi brzeg. Są na to dwa sposoby: przepłynąć promem albo przejść przez słynny Most Galata. Decydujemy, że pójdziemy przez most. Zanim jednak wyruszymy, jeszcze chwilę odpoczniemy na ławce. Ja idę popatrzeć na wędkarzy, bo takie sceny zawsze przykuwają moją uwagę, natomiast Ala zostaje na miejscu.

Nad brzegiem jest naprawdę wielu ludzi łowiących ryby. Z ciekawością zaglądam do ich wiaderek, żeby zobaczyć, co wyciągają z wody. Spodziewam się dorodnych sztuk, ale to, co widzę, jest mocno rozczarowujące. Takie ryby, jakie tu łowią, u nas daje się kotom. 😉 No ale cóż – co kraj, to inne połowy.Najważniejsze, że można spotkać się z kumplami i miło spędzić czas poza domem. Ten aspekt wędkarstwa jest uniwersalny. 😊

Kiedy Alicja do mnie podchodzi, zauważam, że jest podenerwowana. Od razu pytam, co się stało. Mówi, że jest w szoku, bo gdy wstawała z ławki i szła w moją stronę, zaczepił ją jakiś mężczyzna i oddał telefon, który wypadł jej z kieszeni. Jesteśmy pod wrażeniem uczciwości tego człowieka. Widząc nasze twarze, na pewno wiedział, że jesteśmy turystami. Mógł schować aparat do kieszeni i odejść, ale bez wahania go oddał. Taka postawa bardzo nam imponuje i sprawia, że czujemy się tu bezpiecznie.Przez chwilę zastanawiamy się, co robić dalej i dokąd iść. Jest dość wcześnie, a opcji mamy kilka. Postanawiamy, że na początek odwiedzimy stary targ, żeby zobaczyć, jak w Stambule wygląda handel. Potem ruszymy na drugi brzeg, żeby zwiedzić dzielnicę Galata i jej słynną wieżę. Dotarcie na targowisko nie zajmuje nam dużo czasu. Co ciekawe, przechodzimy przez stację kolejową, która w szczególny sposób urzeka Alę. Faktycznie, miejsce ma w sobie coś nietuzinkowego.

 

Zwisające spod zadaszenia tureckie flagi i piękna architektura wypełniają przestrzeń. Przystajemy na chwilę i robimy kilka zdjęć. Ala sięga po przewodnik i dowiaduje się, że ta stacja kolejowa to miejsce, gdzie swój ostatni przystanek miał legendarny Orient Express. W ten sposób, zupełnie przypadkiem, znajdujemy się w kultowym miejscu. Nooo, ale targowisko wzywa.

Wychodzimy z dworca, pokonując wąskie uliczki, wspinamy się w górę. W pewnym momencie trafiamy na pustą ulicę, gdzie po obu jej stronach widzimy mnóstwo sklepów. Co jest bardzo dziwne – wszystkie są pozamykane na cztery spusty. Panuje głucha cisza, a wokół nie ma żywej duszy, co w dzisiejszych czasach wydaje się wręcz niewiarygodne. Sceneria niczym z filmów katastroficznych.  

Sprawdzamy mapę i okazuje się, że idziemy ulicą równoległą do tej, na której znajdują się kupieckie stoiska. Skręcamy w prawo i po kilkunastu metrach wychodzimy zza rogu kamienicy. W tym momencie orientujemy się, że jesteśmy w samym środku dzielnicy targowej.
Wokół mnóstwo straganów, sklepów i ludzi. Krzyczący sprzedawcy zachwalają swój towar. Można tu kupić dosłownie wszystko – od artykułów spożywczych po przemysłowe, zegarki, biżuterię. Jednak bez wątpienia prym wiodą handlarze sprzedający ubrania, buty i torebki. Jest tego mnóstwo.
Sprzedawane są zarówno zwykłe ciuchy, jak i przede wszystkim podróbki ubrań znanych projektantów. Można znaleźć produkty inspirowane niemal wszystkimi topowymi twórcami mody z całego świata. Jestem przekonany, że gdybym podszedł do pierwszego lepszego handlarza i powiedział, że chcę kupić np. marynarkę od projektanta o nazwisku Dawid Wudarczyk, to w tym miejscu nie byłoby z tym żadnego problemu. Na tym rynku po prostu mówisz, co chcesz, i to masz. Oczywiście jakość tych towarów pozostawia wiele do życzenia. Alicja podchodzi do stoiska z butami i bierze jedną parę do ręki. Widzę na jej twarzy zażenowanie. Mówi, że to straszny chłam – plastik. No cóż, taki tu mamy klimat.
Idąc wzdłuż stoisk, czuję się, jakbym cofnął się w czasie. Ala ma podobne odczucia – mówi, że czuje się jak na Stadionie Dziesięciolecia w okresie jego handlowej świetności. 😉 Obserwując gwarne życie targu, docieramy do bramy prowadzącej na teren Wielkiego Bazaru.
Niestety wrota są zamknięte i musimy wrócić tą samą drogą, którą tu dotarliśmy. Spacer po handlowej dzielnicy miasta zaostrzył nam apetyt. Zdecydowanie musimy namierzyć jakąś jadłodajnie gdzie  nas nakarmią.

CDN…

Zostań PaTrOnEm bloga Zmysłami przez Świat. Jeśli lubisz moją twórczość, wesprzyj mnie w rozwoju tego projektu. Nawet najmniejsze finansowe wsparcie będzie dla mnie dowodem uznania dla tego co robię https://patronite.pl/www.zmyslamiprzezswiat.pl  Ja piszę, Ty stawiasz kawę, pijemy razem 😉  https://buycoffee.to/zmyslamiprzezswiat 

Do moich Patronów i kawowych wspomożycieli co jakiś czas będą leciały artefakty z naszych podróży

Za okazane wsparcie z góry serdecznie dziękuję !