Pierwszy raz leciałem z tego lotniska i szczerze mówiąc bardziej ono przypominało mi dworzec autobusowy niż lotnisko jakie znam z Polski. Czuć było trochę komunistyczne tchnienie minionej epoki.
Do odlotu mamy trochę czasu więc standardowo toaleta, chwila na rozejrzenie się po terminalu i zlokalizowanie miejsca naszej odprawy. Wszystkie znaki na niebie, tablice informacyjne na lotnisku kierują nas na miejsce gdzie mamy się odprawić. Stajemy w kolejce, która szybko się wydłuża gdyż jak się okazuje odprawiają się tam pasażerowie kilku lotów. Pokładam nadzieje w niemieckiej solidności i punktualności jednak to co zaczyna się dziać przy tej odprawie woła o pomstę do nieba. Po ponad 40 minutowym oczekiwaniu dowiadujemy się, że nastąpiła awaria taśmy podającej bagaże. Tak jak do tej pory nasza podróż przebiegała bez zarzutu, tak teraz przed bramkami odprawy mamy okazję „podziwiać” chaos i bezradność personelu naszego przewoźnika.

W kolejce stoi wielu naszych rodaków. Zdążyłem się zorientować, że to lotnisko jest popularne wśród Polaków. Ramię w ramię z nami stoją też pasażerowie lotów min. do Włoch czy Hiszpanii. Towarzystwo międzynarodowe z przewagą rozgadanych południowców. O podejście do stanowisk proszeni są pasażerowie samolotów mających najwcześniejszą godzinę odlotów. Brak komunikacji z pracownikami Ryanair’a i upływający czas sprawia, że zaczyna się robić nerwowo.
Po ponad „dobrej” godzinie oczekiwania udaje się nam podejść z biletami do odprawy. Okazuje się, że w tej kolejce wcale nie musieliśmy stać. Mogliśmy przejść od razu do strefy bezpieczeństwa, gdyż przy zakupie biletu w Ryanair wykupiłem wcześniej dodatkowy bagaż podręczny, a to umożliwia nam ominięcie kolejki (priorytet). Nasze miny są bezcenne kiedy pani z obsługi nas o tym informuje. Natychmiast galopujemy z naszymi walizeczkami we wskazane miejsce i już bez żadnych problemów udaje się nam dotrzeć na pokład samolotu.
Na pokładzie zajmujemy swoje fotele. Z uwagi na nasze przekonania i politykę przewoźnika nie siedzimy obok siebie. Taka opcja w Ryanair jest dodatkowo płatna. Generalnie cała ta sytuacja z priorytetem przy odprawie, możliwość wejścia na pokład przed innymi pasażerami nie odpowiada nam do końca i źle się nam kojarzy. Razem stwierdzamy, że jakoś dziwnie się dzieli ludzi na tych co zapłacą więcej i mają pewne przywileje ( pierwszeństwo przy odprawie, pierwszeństwo wejścia na pokład) i na tych, którzy nie zapłacą i muszą wykazać się cierpliwością.
Sam lot przebiega już bez problemu. Jesteśmy trochę zmęczeni, ale jednocześnie podekscytowani. Zastanawiam się jak przywita nas Lizbona. Nie ukrywam, że miałem plan przespać się trochę w samolocie ale …. W rezultacie przegaduję cały lot z moją sąsiadką, którą pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje, że jej pobyt w Lizbonie był tak samo wspaniały jak nasz 😉 .

CDN…