Na zwiedzanie zamku Czocha zdecydowaliśmy się w dniu, w którym mieliśmy zacząć podróż do Barcelony. Wyszło nam dwa w jednym i było generalnie dynamicznie. Rano pobudka. Pogoda byle jaka. Zimno i pada. Typowe dla pory deszczowej w Polsce, która ostatnimi laty jest regułą i trwa od lipca do sierpnia, a potem, zaczyna się jesień 😉 .
Zamek położony jest w odległości około 30 km od Kopańca. Dojazd zajmuje nam jakieś 40 minut. Parkujemy 500m od miejsca docelowego na darmowym parkingu, ale uwaga, można podjechać znacznie bliżej o ile będą wolne miejsca parkingowe. My nie chcemy ryzykować poszukiwań, dlatego decydujemy się na troszkę odleglejsze miejsce postojowe. Zupełnie niepotrzebnie, bo na placach parkingowych przy zamku jest sporo wolnych miejsc za zupełną darmochę. Po wyjściu z Toyki kierujemy się do celu naszego wyjazdu. Zamek Czocha. Dzieciaki przechrzciły go na zamek „ Szczocha” 😉 Obraz całkiem inny niż Chojnik. Dlaczego? Ano dlatego, że nie są to ruiny, tylko pięknie odrestaurowany obiekt.
widok na zamek i mury obronneCały zamek należy do Agencji Mienia Wojskowego i to jest widoczne, bo obiekt jest zadbany. Zadbany dziedziniec zamkowy, na którym największą atrakcją jest klatka dla nieposłusznych dzieci 😉 Dookoła punkty gastronomiczne i sklepy z pamiątkami. Żal tylko, że co niektóre te przybytki znacznie tematem w sensie wystroju odbiegają od klimatu całości obiektu, ale cóż, nic nie jest doskonałe. Do wnętrza zamku wchodzi się przez most położony nad fosą. Przez drzwi dostajemy się na korytarz, gdzie panuje tłok. Sporo grupa turystów okupuje ławki ustawione pod ścianą. Kupujemy bilety i czekamy na przewodnika, który ma nas wraz z grupą innych zwiedzających oprowadzić po obiekcie. Kiedyś unikałem zwiedzania z przewodnikiem, natomiast teraz uważam, że to naprawdę zdecydowanie dobra opcja. Można dowiedzieć się, rzeczy, których w papierowych przewodnikach się nie wyczyta. Poza tym na niektóre obiekty można wejść tylko z przewodnikiem. Tu akurat usługa ta jest wliczona w cenę biletu. Opcji zwiedzania bez przewodnika nie ma. Na holu panuje spory tłok, bo jak się zdążyliśmy zorientować zamek Czocha to nie tylko obiekt do zwiedzania, to także hotel i miejsce organizowania wielu imprez czy to kulturalnych, czy okolicznościowych. My akurat trafiamy na wakacje zorganizowane dla dzieci o tematyce  Harrego Pottera. Wszędzie kręcą się dzieciaki ze swoimi wielkimi walizkami i opiekunami, którzy kwaterują swoich podopiecznych. Powiem szczerze, że na pierwszy „ rzut oka”  obiekt ten idealnie klimatem wpisuje się w temat  tej książki.
W trakcie zwiedzania poszczególnych komnat jeszcze bardziej się w tym utwierdzam. Naprawdę dla dzieci i młodzieży, która jara się Harrym jest to fajna opcja spędzenia takich tematycznych kolonii. Zostajemy uprzedzeni, że w trakcie naszego spaceru możemy się natknąć na jakiegoś błąkającego się małego czarodzieja albo na gadżety związane z Gwiezdnymi Wojnami, bo właśnie zakończyła się impreza  o takiej tematyce.
Nasz przewodnik pojawia się o wyznaczonej godzinie i zabiera nas na wędrówkę. Podczas spaceru po komnatach, holach, piwnicach opowiada o historii obiektu, anegdoty i dzielił się z nami różnymi ciekawostkami. Sam zamek jest miejscem, gdzie łączy się historia z teraźniejszością. Od  przewodnika dowiadujemy się, że na terenie zamku Czocha było nagrywanych mnóstwo teledysków polskich artystów, kręcono wiele scen do przeróżnych filmów i seriali min do „Twierdzy szyfrów” a Pan Bogusław Wołoszański swego czasu był tam ze swoją ekipą programową bardzo częstym gościem. Sam spacer po obiekcie zajmuje około dwóch godzin a kończy się wejściem na zamkową wierzę skąd podziwiamy  piękną panoramę okolic.
Widok z wierzy zamkowej Na terenie obiektu jest oczywiście restauracja jednak my z tej opcji nie korzystamy. Ala, kupując bilety wstępu dla naszej czwórki, to dodatkowo wykupiła możliwość wejścia do „podziemi gdzie miało być zorganizowane coś na podobieństwo sali tortur”. Tam trafiamy po naszej wycieczce z przewodnikiem i przeżywamy wielkie rozczarowanie. Schodzimy schodami w dół do piwnic, gdzie są poustawiane różne narzędzia  wykorzystywane do torturowania ludzi. W pomieszczeniach tych  panuje półmrok, są odtwarzane jakieś dziwne dźwięki, które mają podkręcić klimat grozy. Te pomieszczenia okazują się największym rozczarowaniem. Cała ekspozycja jest wystawiona bardzo tendencyjnie. Wszystko zrobione sztucznie i bez pomysłu. Czarę goryczy przelewa panujący w tych pomieszczeniach  smród. My się śmiejemy, że nie było tam wietrzone od początku istnienia zamku. Ja rozumiem, że sale tortur i podziemia, ale no my tego dziwnego klimatu nie kupujemy. W trakcie zwiedzania obiektu przeszkadza nam trochę jeszcze to, że spacerując po komnatach i zakamarkach zamkowych co chwila trafiamy na gości czy to hotelu, Spa, czy restauracji. Po za tą małą niedogodnością sam zamek zdecydowanie wart jest tego by poświęcić mu kilka godzin.
Zamek Czocha miał szczęście, że przetrwał zawieruchy historii szczególnie II wojny światowej. Wiele obiektów tego typu znajdujących się na Dolnym Śląsku nie miało tyle szczęścia, niestety zostało zniszczonych i popadło w ruinę. Zamek jest super opcją na wakacyjny wypad nawet kiedy gdy pada deszcz. Generalnie wycieczka bardzo udana. Ciekawy obiekt z bogatą historią w fajnym miejscu – warto było 🙂 . Późnym popołudniem po obowiązkowej sesji fotograficznej kończymy naszą eskapadę i wracamy do Kopańca. W głowach już mamy podróż,  na lotnisko w Berlinie, gdyż następnego dnia o poranku zaplanowany jest nasz lot do Barcelony.       
Jak było w Barcelonie na wakacjach z dzieciakami i naszymi znajomymi ? Czy stolica Katalonii „powaliła” nas na kolana ? O tym już niebawem.
CDN…