W drodze po zwycięstwo. Półfinał część II – niedzielny finał.

W trakcie przerwy między pojedynkami, która trwa 15 minut, idę rozruszać moje kości. Tak czyni zresztą większa część publiczności. Na hol Spodka wylega prawie cała widownia. Jedni korzystają z toalet, inni okupują kioski z jedzeniem i piciem, jeszcze inni robią obchód po stoiskach z gadżetami.
Przyglądam się ludziom. Zauważam, że publiczność w znakomitej większości stanowią młodzi chłopcy, młodzi mężczyźni. Co do narodowości kibiców, to na tym wydarzeniu jest cały świat. Zauważam kolesi z USA, Niemiec. Jest mnóstwo Skandynawów i skośnookich narodów, Czesi, Angole. O Ukraińcach nie wspomnę, bo to już prawie jak swoi ???? .  W pewnym momencie nachodzi mnie obawa, że mogę być najstarszym dziadem wśród publiki. Kamień z serca mi spada, kiedy dostrzegam kolesia z wyglądu zdecydowanie po czterdziestce. Też jest tu z synem. Więc nie jest tak źle. Za to kobiet nie ma wiele. Czyżby CS jest e-sportem tylko dla facetów?
 Mimo fantastycznej atmosfery trochę kiepsko się czuję. Oczywiście nie ma to związku z imprezą, a raczej z moim stanem zdrowia. Hałas, okrzyki fanów, światła, odgłosy wybuchów, nieustannej strzelaniny. To wszystko sprawia, że muszę odsapnąć. Znajduję sobie miejsce i czekam, kiedy rozpocznie się kolejna runda. W pewnym momencie dostrzegam, że wszyscy ludzie znikają jak na komendę. Jest to sygnał, że właśnie rozpoczyna się pojedynek. Czekam jeszcze dobrych 15 minut i wchodzę do środka. Atmosfera prawie kipi. Ekipa Navi ponosi straty. Duńczycy są coraz bliżej zwycięstwa. Grają pewnie i wydaje mi się, że zachowują więcej koncentracji. Mimo, że w drużynie Navi gra jeden z najlepszych graczy CS na świecie, a zawodnicy dają z siebie wszystko, to Heroic odnosi zdecydowane zwycięstwo i wygrywa 2-0. Katowicka publiczność jest nieco zawiedziona, ale w pełni docenia klasę rywali. Przed kolejnym pojedynkiem czeka nas 60 minut przerwy. Prawie cała publika wychodzi z hali. Ewidentnie czuć, że emocje opadają. Za to przez najbliższe 60 minut ludzie pracujący w kioskach z jedzeniem mają prawdziwy zajob. Patrzę, jak uwijają się na swoich stanowiskach. Jestem pełen podziwu dla ich pracy. Godzina mija jak z bicza strzelił. Rozpoczyna się kolejny półfinał. Tym razem będą ze sobą konkurować zespoły G2 i Liquid Team. Zawodnicy z G2 mogą się czuć w Spodku, jak u siebie w domu. Po reakcjach publiczności na ich grę jestem przekonany, że maja tu status bohaterów i zdecydowanie największe wsparcie. Pojedynek tych dwóch ekip nie trwa długo. Wszystko kończy się w dwóch rundach na korzyść G2.  W finale na pupili katowickiej publiczności już czeka ekipa Heroic. Mimo, że G2 są uznawani za faworytów, to szykuje się emocjonujące spotkanie.
Odbieramy z młodym kurtki z szatni i wraz z tłumem ludzi wychodzimy ze Spodka. Spokojnym spacerem docieramy do hotelu. Przez 30 minut emocje trochę opadają. Dopytuję się Huberta o kilka nurtujących mnie rzeczy. Młody cierpliwie mi tłumaczy. Po drodze zachodzimy do Żaby na zakupy. Z torbą pełną smakołyków ???? docieramy do hotelu. Dopiero teraz czuję, jak bardzo jestem zmęczony. Wcinamy szybką kolację, nadrabiam zaległości w necie, biorę prysznic, przykładam głowę do poduszki.
Otwieram oczy. Niedziela 12 lutego. Jesteśmy w hotelu Silesia i już tylko godziny dzielą nas od wielkiego finału CS-a. Wczoraj przed pójściem spać został obgadany plan na dziś. Jedno jest pewne: żadnego jedzenia w hotelowej restauracji. Szczerze mówiąc, to ta rolada po śląsku obrzydziła mi tę kuchnie chyba do końca życia. Z hotelu wychodźmy w miarę wcześnie. Po drodze wpadamy do jakieś knajpy na burgera. Skoro hotel karmi strasznie, to trzeba uderzyć w kulinarne pewniaki. Pochłaniamy pyszne buły z mięchem i pędzimy do Spodka. Mimo, jak mi się wydaje wczesnej pory, kibice już są na miejscu. Wszędzie czuć napięcie towarzyszące finałowi. Dziś spotykają się na „ubitej katowickiej ziemi” dwie niepokonane ekipy. Która z nich zapisze się na kartach historii? O tym przekonamy się już niebawem.
Po wczorajszym dniu dziś wchodzimy do Spodka jak do siebie. Wiemy, gdzie co jest i czego możemy się spodziewać.
Hubert postanawia, że zajmiemy sobie miejsca do siedzenia niżej niż wczoraj. Zastanawiam się czy ma to znaczenie, bo w zasadzie zewsząd dobrze widać, ale ok. Przed rozpoczęciem finału klimat podkręcają niezawodni prowadzący. Co chwila organizowane są konkursy dla publiki, rozdawane gadżety. Zabawa jest przednia. Jestem pod wrażeniem ich pracy. Nie wiem, mogę się mylić, ale odnoszę wrażenie, że ci kolesie czują się tu jak ryby w wodzie i chyba autentycznie lubią to co robią.  Nie jest to łatwa praca i pewnie wymaga sporo wysiłku, ale zdecydowanie prowadzący dają radę.
Co ważne podczas naszego całego pobytu na tej imprezie, nie zauważyłem ani jednego pijanego człowieka. Jeśli chodzi o napoje spożywane przez kibiców E-sportu w Katowicach to króluje woda, wszystko spod znaku Coca-Cola company i oczywiście energetyki.
Dziś też zauważam, że kartoników od firmy DHL z wypisanymi przez kibiców hasłami, jest znacznie więcej niż wczoraj. Podczas półfinałów zorientowałem się jaką rolę one pełnią. Otóż młodzi ludzie liczą na to, że operator kamery uchwyci ich hasło, które będzie można zobaczyć w TV. Publika też bardzo często reaguje na to, co jest tam napisane. Często operator wyłapywał wśród publiczności kibica z kartonikiem, na którym widniał napis „ sssiiiuuuuu” Kiedy taki kibic pojawiał się na telebimie cała hala krzyczała „ ssssiuuuu”. Za bardzo nie rozumiem tej formy dopingu czy zabawy, ale najważniejsze, że młodzi mają przy tym ubaw. Nie wspomnę o meksykańskiej fali regularnie przelewającej się przez widownie. Do tego dochodzą dmuchane pałeczki, które obijane o siebie wydają charakterystyczny głośny dźwięk. W trakcie finału są momenty, w których publiczność robi taki hałas, że muszę zatykać uszy. Wczorajsze półfinały to była tylko przygrywka do tego, co dzieje się dziś. Atmosfera i doping są naprawdę fantastyczne. Nie ma w tym żadnej kurtuazji czy przesady, kiedy prowadzący czy zawodnicy, z którymi prowadzone są wywiady mówią, że w Katowicach jest najlepsza publika na świecie. Myślę, że tak właśnie jest!! 
Wracając do rozgrywki finałowej. Osobiście kibicuję drużynie Heroic. Wiecie, skazywani na pożarcie mogą zrobić niespodziankę. Niestety G2 potwierdza swoją supremację w tym turnieju. Po zaciętej walce wygrywają 3-1. Tu szybko wyjaśnię, że finał rozgrywany jest do trzech wygranych „setów”. Mimo, że widowisko jest przednie, to momentami ratuję się robieniem sobie przerw. Wychodzę na korytarz złapać trochę spokoju. Kiedy wracam po takiej pauzie na halę od razu wpadam w wir dopingu, zabawy i fantastycznego turnieju.
Jak wspomniałem, w roku 2023 w Katowicach wygrywa ekipa G2. W nagrodę dostają czek na kwotę 400.000$, ale myślę, że równie ważne jest to, że oprócz kasy otrzymują kolejną porcję uwielbienia swoich fanów.
Samo wręczenie pucharu to już jest show klasy światowej. Wiecie, ogień, dym, sypiące się z góry złote konfetti, odpowiednia oprawa świetlna i muzyczna. Całość robi ogromne wrażenie. Publika wrzeszczy z zachwytu. Do niektórych jeszcze nie dociera, że właśnie impreza dobiega końca.
Razem z tłumem opuszczamy Spodek. Młody jest ukontentowany, bo przy okazji wynosi ze sobą pamiątki z tego wydarzenia. Co do mojej osoby, to po tych dwóch dniach spędzonych z CS-em mam wielką pokusę zabrać się za solidny trening 😉 . Może za kilka lat z moją ekipą „Dziaders team” weźmiemy udział w tym wydarzeniu. Niekoniecznie na głównej scenie, ale kto wie ???? ?   
The end
Jeśli moje pisanie przypadło Ci do gustu, to będzie mi niezmiernie miło jeśli zechcesz postawić mi kawę. W ten sposób wesprzesz mnie w mojej blogowej twórczości 😉 Wystarczy kliknąć w poniższy link  🙂  http://buycoffee.to/zmyslamiprzezswiat
Pięknie dziękuję 😉