Przyglądam się ludziom. Zauważam, że publiczność w znakomitej większości stanowią młodzi chłopcy, młodzi mężczyźni. Co do narodowości kibiców, to na tym wydarzeniu jest cały świat. Zauważam kolesi z USA, Niemiec. Jest mnóstwo Skandynawów i skośnookich narodów, Czesi, Angole. O Ukraińcach nie wspomnę, bo to już prawie jak swoi ???? . W pewnym momencie nachodzi mnie obawa, że mogę być najstarszym dziadem wśród publiki. Kamień z serca mi spada, kiedy dostrzegam kolesia z wyglądu zdecydowanie po czterdziestce. Też jest tu z synem. Więc nie jest tak źle. Za to kobiet nie ma wiele. Czyżby CS jest e-sportem tylko dla facetów?
Hubert postanawia, że zajmiemy sobie miejsca do siedzenia niżej niż wczoraj. Zastanawiam się czy ma to znaczenie, bo w zasadzie zewsząd dobrze widać, ale ok. Przed rozpoczęciem finału klimat podkręcają niezawodni prowadzący. Co chwila organizowane są konkursy dla publiki, rozdawane gadżety. Zabawa jest przednia. Jestem pod wrażeniem ich pracy. Nie wiem, mogę się mylić, ale odnoszę wrażenie, że ci kolesie czują się tu jak ryby w wodzie i chyba autentycznie lubią to co robią. Nie jest to łatwa praca i pewnie wymaga sporo wysiłku, ale zdecydowanie prowadzący dają radę.
Dziś też zauważam, że kartoników od firmy DHL z wypisanymi przez kibiców hasłami, jest znacznie więcej niż wczoraj. Podczas półfinałów zorientowałem się jaką rolę one pełnią. Otóż młodzi ludzie liczą na to, że operator kamery uchwyci ich hasło, które będzie można zobaczyć w TV. Publika też bardzo często reaguje na to, co jest tam napisane. Często operator wyłapywał wśród publiczności kibica z kartonikiem, na którym widniał napis „ sssiiiuuuuu” Kiedy taki kibic pojawiał się na telebimie cała hala krzyczała „ ssssiuuuu”. Za bardzo nie rozumiem tej formy dopingu czy zabawy, ale najważniejsze, że młodzi mają przy tym ubaw. Nie wspomnę o meksykańskiej fali regularnie przelewającej się przez widownie. Do tego dochodzą dmuchane pałeczki, które obijane o siebie wydają charakterystyczny głośny dźwięk. W trakcie finału są momenty, w których publiczność robi taki hałas, że muszę zatykać uszy. Wczorajsze półfinały to była tylko przygrywka do tego, co dzieje się dziś. Atmosfera i doping są naprawdę fantastyczne. Nie ma w tym żadnej kurtuazji czy przesady, kiedy prowadzący czy zawodnicy, z którymi prowadzone są wywiady mówią, że w Katowicach jest najlepsza publika na świecie. Myślę, że tak właśnie jest!!
Samo wręczenie pucharu to już jest show klasy światowej. Wiecie, ogień, dym, sypiące się z góry złote konfetti, odpowiednia oprawa świetlna i muzyczna. Całość robi ogromne wrażenie. Publika wrzeszczy z zachwytu. Do niektórych jeszcze nie dociera, że właśnie impreza dobiega końca.