Po drugiej stronie Tagu część II

To, że południowcy mają temperament, uwielbiają rozmawiać i mają łatwość nawiązywania kontaktów wszyscy wiemy nie od dziś. My też tego doświadczamy bardziej Ala niż ja, bo pytając się starszego pana o drogę jak się konwersacja zaczęła tak skończyć    się nie mogła. Opowiadaniom i historiom nie było końca. Stoję oparty o ścianę domu obserwując  to kilkanaście minut, by wreszcie po wymianie uprzejmości i pożegnań ruszyć w dalszą drogę.
Zabudowania, w które wchodzimy po wyjściu z windy są niskie. Domy jednorodzinne parterowe, na ulicach cicho i spokojnie. W przydomowych ogrodach rosną drzewa z gałęzi których zwisają dorodne cytryny. Widok niecodzienny dla kogoś kto cytryny widzi tylko w sklepie na półkach. Podążając w stronę Jezusa „odpalam” nawigację jak się później okazuje całkiem niepotrzebnie, bo tak jak wszystkie drogi prowadzą do Rzymu tak tam wszystkie wiodą pod pomnik Jezusa.
W drodze do naszego celu trafiamy na cmentarz. Nie jest to zwykła nekropolia. Osobiście nigdy nie widziałem czegoś takiego i nie wiedziałem, że w taki sposób można grzebać zmarłych. Mówiąc tak mam na myśli sposób pochówku. Na cmentarzu zamiast mogił są wystawione grobowce, które wyglądają jak małe domki z przeszklonymi drzwiami. Przez szyby widać jest trumny owinięte materiałem. Przyznam szczerze, że widok trochę taki z gatunków mrożących krew w żyłach. Co ciekawe, bez problemu można otworzyć drzwi takiego grobowca i wejść do środka, co zresztą było robione, bo wewnątrz widzimy stojące w wazonie kwiaty. Człowiek w taki sposób styka się ze śmiercią i to  dosłownie. Szczerze mówiąc robi to na mnie duże wrażenie mimo, że będąc małym chłopakiem praktycznie wychowywałem się na cmentarzu.
portugalski cmentarzPoza tym przez moją wcześniejszą pracę często obcowałem ze śmiercią Można rzec, że powinienem być przyzwyczajony do różnych ekstremalnych widoków, ale takiego sposobu pochówku bliskich doświadczam pierwszy raz. Na obrzeżach tej nekropolii otoczonej murem w jego ścianach również znajdują się przestrzenie, w których stoją urny z prochami. Za szybą oddzielającą wnętrze wystawione są fotografie zmarłych. Można spojrzeć na wizerunek człowieka, który tam spoczywa. Pobyt na tym cmentarzu  na długo zapadnie mi w pamięć.
Po spacerze, który trwa około 40 minut docieramy do celu naszej „pielgrzymki”. Pomnik Cristo Rei – tak brzmi portugalska nazwa, ukazuje się nam w pełnej krasie. Sam Jezus ma 28m wysokości, a cała konstrukcja to 100m. U jego stóp znajduje się platforma, z której rozpościera się kapitalny widok na Lizbonę i okolicę. Warto to zobaczyć. Koszt wjazdu windą  to 10€ dorośli, dzieci z tego co pamiętam 5€.
.... pomnik Chrystusa Króla - Lizbona ....My Lizbonę zwiedzamy przed szczytem turystycznym, dlatego kolejki do wjazdu na górę nie ma. Praktycznie wszystko odbywa się na bieżąco. Ale uwaga !!! W szczycie turystycznym możemy odstać swoje.
... most "25 kwietnia" LizbonaBędąc na górze i podziwiając widoki podejmujemy decyzję, że drogę powrotną odbędziemy autobusem komunikacji miejskiej. Nie ukrywam, że tego dnia jest bardzo gorąco i temperatura daje się nam we znaki. Poza  tym cała ta wyprawa sprawia, że najzwyczajniej w świecie jesteśmy głodni 😉 .
Jak wyglądała podróż powrotna do Lizbony i gdzie trafiliśmy? O tym w kolejnej odsłonie.
CDN…