
Pałac Łomnica to tak naprawdę dwa obiekty pałacowe. Do tego dochodzi otoczenie tych budynków, na które składa się Lniany Dom Towarowy czyli po ludzku klimatyczny sklep z wyrobami lnianymi i innymi dobrami regionalnego rzemiosła. W pałacu oczywiście funkcjonuje hotel, restauracja. Do dyspozycji gości jest też szkoleniowa kuchnia ziemiańska i piekarnia. Funkcjonuje również muzeum pałacowe i ogród. Wszystko utrzymane w nienagannym porządku. Tu podobnie jak w Karpnikach widać, że ktoś zainwestował duże pieniądze i włożył tu swoje serce. Cieszę się bardzo, że są ludzie, którzy ratują takie obiekty od ruiny i zapomnienia. To ważne dla historii, kultury i dziedzictwa ludzi zamieszkujących te ziemie.
Pałac na Wodzie w Staniszowie raczej pałacem nie jest. Budynek swoim wyglądem pałacu czy zamku nie przypomina. Bliżej mu do zabudowań dworskich niż pałacowych, no ale wiecie – pałac brzmi dumnie 😉 . Myślę, że nazwa przyciąga turystów i o to właśnie chodzi. Sam obiekt podobnie jak dwa poprzednie pięknie odrestaurowany, zadbany, otoczony zielenią. Na co zwracam uwagę to fakt, że stoi raczej przy wodzie- bezpośrednio przy zabudowaniach położone jest małe jeziorko nadające uroku i klimatu temu miejscu. W budynku oczywiście funkcjonuje hotel. Można tam też zorganizować sobie wesele. Jeśli ktoś z Was coś planuje to myślę, że klimat byłby naprawdę dworski 😉 . Z uwagi na dość późną porę w Staniszowie gościmy dosłownie chwilę. Można powiedzieć, że z naszej strony następuje przysłowiowy „rzut okiem” na tą miejscówkę. Szybko odhaczamy ją na naszej mapie rowerowej i śmigamy do domu. Jadę na oparach sił. Marek jeszcze ma w zanadrzu jedną atrakcję w Cieplicach, ale zgodnie stwierdzamy, że sobie to odpuszczamy i jedziemy prosto do Jeleniej na podobno pyszny i wypasiony kebab. Po drodze przejeżdżamy przez uzdrowisko Cieplice, które jakiś czas temu stały się częścią Jeleniej. Trasa wiedzie też przez mniej turystyczną cześć Jeleniej Góry, gdzie dominuje widok fabryk i zakładów pracy. Taka strefa przemysłowa. Generalnie bez szału. Jestem już naprawdę zmęczony, sił i motywacji do pedałowania dodaje mi tylko jedna myśl – kolacja. Jadąc ulicami Jeleniej Góry obaj stwierdzamy, że dziś przejechaliśmy naprawdę kawał drogi. Jestem z siebie zadowolony. Trochę obawiałem się dystansu. Miało być około 50 km, a wyszło znacznie więcej. Wreszcie zajeżdżamy pod adres Grunwaldzka 41, gdzie mieści się nasza dzisiejsza jadłodajnia czyli Bistro Doner Kebab.
