
Kiedy już udaje nam się zlokalizować budynek, wchodzimy do środka. W wejściu zastajemy młodego chłopaka, który, jak nam się wydaje, pracuje w pensjonacie. Kiedy zagadujemy do niego i mówimy, że mamy tu zarezerwowany nocleg i właśnie przyjechaliśmy, on wita nas serdecznie. Ustalamy, że wrócimy po auto i zaraz podjedziemy. Jeszcze przed naszym wyjściem chłopak pokazuje nam miejsce parkingowe przynależące do pensjonatu, na którym bezpiecznie możemy zostawić auto. Wracamy zadowoleni do samochodu i już bez problemu podjeżdżamy pod kwaterę. Dalej – już standardowo. Wypakowanie walizek, obejrzenie pokoju, w którym będziemy spali dwie kolejne noce, szybki instruktaż, z czego i jak możemy korzystać będąc tutejszymi gośćmi. Jeśli chodzi o nocleg to okazuje się, że trafiliśmy do małego przytulnego pensjonatu, który jest rodzinnym interesem. Wejście do środka prowadzi przez stylowe drzwi, przed którymi pnie się winorośl. Roślina ta króluje na Morawach. Jej widok uzmysławia nam, że faktycznie jesteśmy w czeskim centrum produkcji wina 😉 . 

