Co można robić na plaży po jedzeniu? Leżeć i wygrzewać kości w słońcu. Nie tak do końca. Z Markiem postanawiamy zrobić coś dla ciała i dołączamy do rozgrywanego meczu siatkówki plażowej. Stajemy po przeciwnych stronach boiska. Razem z nami pod siatką melduje się też Julia. Mecz rozgrywamy w składach mieszanych i jak się potem okazuje towarzystwo jest międzynarodowe z przewagą, o dziwo reprezentantów Polski. Orientuje się, że w mojej drużynie jest dziewczyna z Polski w momencie kiedy po „zepsutej” akcji pada z jej ust znajomo brzmiące, bardzo popularne polskie przekleństwo. Cała ta sytuacja wywołuje mój uśmiech. Jak się potem okazuje po drugiej stronie siatki też jest dziewczyna z Polski. Gra z nami też reprezentantka Francji i oczywiście są miejscowi. Spotkanie jest zacięte na tyle, że w ferworze walki nie zauważamy, że zdobywamy sporą widownie. Nasz mecz wzbudza na plaży wielkie emocje. Przy boisku fanatycznie kibicuje nam spora grupa dzieciaków. Po każdej udanej akcji rozlegają się okrzyki i brawa dobiegające też z miejsca gdzie leży spora grupa plażowiczów. Wynik meczu przechodzi na drugi plan. Liczy się dobra zabawa. Z moją boiskową partnerką zamieniam kilka zdań. Dziewczyna jest w Barcelonie z dwoma koleżankami. Jedna z Polski, druga właśnie z Francji. Mieszkają, uczą się i pracują w stolicy Katalonii. Na pytanie, jak na co dzień żyje się w Barcelonie, odpowiada z rozbrajającym uśmiechem na twarzy, że super .