Pakujemy walizki. Bez dzieci jest to prostsza i szybsza sprawa. Bierzemy jeszcze z domu to co Marta z Hubertem chcą żeby im dowieźć. Zamykamy chatę, ładujemy się do auta i w drogę do Kopańca.

Dalsza podróż przebiega bez problemu i po południu dojeżdżamy do celu. Przywitanie z rodziną, wspólny posiłek i układanie planów pobytu na Dolnym Śląsku. Pada pomysł wyprawy na zamek Chojnik. Idea „zdobycia” warowni trafia na podatny grunt. Jutro zamierzamy się tam wybrać.