Z Krakowa do Bochni jest jakieś 30 minut autem. Ktoś słyszał o Bochni ? Ja kiedyś gdzieś tam na lekcji geografii, że jest tam jakaś kopalnia soli. W Polsce mówisz kopalnia soli – odpowiadasz Wieliczka. Bochnia jest, można powiedzieć, mniej znaną a raczej mniej popularną kuzynką Wieliczki. Wyjazd do kopalni zorganizowali nasi znajomi z Kozierowa Paweł i Basia ( dziękujemy za miły czas ), u których spędzaliśmy małopolski odcinek naszego urlopu. Rano pobudka, śniadanie i pakujemy się z Alą do naszej Toyki. Musimy zajechać jeszcze do Krakowa załatwić jedną sprawę. Umawiamy się z Pawłem, że jak już się ogarniemy w Krakowie to mamy się kierować bezpośrednio do Bochni i tam się spotkamy. Nasze dzieciaki chciały jechać razem z dziećmi Basi i Pawła, a że w Ich aucie było tyle miejsca więc nie było problemu.
My z Alą temat w Krakowie ogarnęliśmy dość szybko i ruszyliśmy do Bochni. Upał był straszny więc perspektywa zwiedzania kopalni była naprawdę miła 😉 . Na miejscu byliśmy koło godziny 12.00. Reszty ekipy jeszcze nie było. Auto zaparkowaliśmy na terenie kopalni. Był tam taki parking nie za duży, nie za mały – taki w sam raz. Zauważyłem poza tym, że auta można parkować na darmowych parkingach przed kopalnią. Sam teren na którym zaparkowaliśmy samochód był bardzo zadbany z „barem pod kominem”, gdzie można było coś zjeść na szybko, wypić kawę czy herbatę. W trakcie oczekiwania na resztę ekipy Ala poszła zorientować się odnośnie biletów i możliwości wejścia. Wspominając nasz wypad do Wieliczki to byłem bardzo miło zaskoczony, że bez problemu udało się nam kupić w Bochni bilety i wejść do kopalni można powiedzieć tak z marszu. Jak się potem dowiedziałem w rozmowie z naszą panią przewodnik w Bochni obłożenie turystami jest znacznie mniejsze niż w Wieliczce, a poza tym chyba kończące się wakacje sprawiły, że naprawdę tłumów nie było.
Siedziałem pod parasolem i walczyłem z upałem. Ala wyszła ze środka z ośmioma biletami w ręce. Wykupiła nam wszystkim czterogodzinny spacer, łącznie z pływaniem łodziami, co bardzo mnie zaintrygowało. Cztery godziny. Hm trochę długo ale co tam – pod ziemią pewnie jest chłodno i przyjemnie.
W tym momencie dotarła do nas reszta ekipy. Dzieciaki wysypały się z auta i zaczęło się przebieranie ubrań. Wszyscy byliśmy ubrani bardzo lekko, temperatura pod powierzchnią była sporo niższa niż na powierzchni, dlatego trzeba było mieć coś ciepłego na grzbiet 😉 na te podziemne spacery. Kiedy Ala zakomunikowała reszcie, że czekają nas cztery godziny spaceru trzeba było zadbać o pociechy. Na aż tak długi spacer nie byliśmy logistycznie przygotowani. Oczywiście drożdżówki i woda były, ale czy tylko to by wystarczyło ? Znając apetyt i możliwości pochłaniania jedzenia chociażby przez Martę to miałem wiele wątpliwości. Nastąpił więc zmasowany atak na hot dogi, które w paszczach naszej „stonki” zniknęły błyskawicznie.
Szybko się przebraliśmy i już staliśmy przed wejściem do szybu, w którym znajdowała się winda mająca nas przenieść w świat kopalni soli. Grupa z którą mieliśmy zjechać pod ziemię była dość liczna. Miała koło dwudziestu kilku osób. Jeśli chodzi o możliwości zwiedzania kopalni to jest ich bardzo wiele. Wszystko zależy od tego czego oczekujemy i na co się nastawiamy.
P
o przejściu przez drzwi zostaliśmy przywitani przez naszą Panią przewodnik tradycyjnym „Szczęść Boże”, a potem to już poszło szybko. Wpakowaliśmy się do windy, gdzie pracownik za to odpowiedzialny zamknął za nami drzwi. Dźwięk dzwonka i zanurzamy się w kompletnej ciemności. Zjazd pod ziemię był niesamowity, Zero elektryczności, dookoła ciemność i zmieniające się ciśnienie. Całkiem inaczej niż w Wieliczce gdzie na dół zjeżdża się zwykłą windą turystyczną. Ta była taka jaką jeździli przez dziesiątki lat górnicy do pracy i to już mi się bardzo podobało. Zresztą nie tylko mi bo reszta też była pod wrażeniem, a najbardziej dzieciaki 😉 Na dole czekała na nas reszta grupy z przewodnikiem. Krótkie bhp wycieczki i w drogę. Najważniejsza informacja! Przebywanie w takiej kopalni jest wskazane dla alergików i osób z problemami zdrowotnymi górnych dróg oddechowych. Panujący tam mikroklimat jeśli chodzi o te dolegliwości jest zbawienny na tyle, że są osoby, które właśnie w celach leczniczych zjeżdżają na dół, a nawet spędzają noce w kopalni o czy opowiem Wam w kolejnej odsłonie.
CDN…