
Ci bardziej zmęczeni oblegają dziesiątki przyległych do ulicy knajpek. Turyści rządni zakupów kotłują się w przyległych do arterii sklepach, gdzie w asortymencie jest dosłownie wszystko. Od przysłowiowego mydła i powidła, po luksusowe towary znanych projektantów mody.
Całkiem inny klimat niż na głównej ulicy. W taki oto sposób trafiamy na Plac Królewski. Naprawdę bardzo piękne, klimatyczne i urokliwe miejsce. Plac otoczony przepięknymi budynkami, z rosnącymi palmami, dookoła kawiarnie, i knajpki. Ludzi jakby mniej, tak trochę spokojniej. Czas wydaje się płynąć tu wolniej. Coś niesamowitego, bo kontrast między zatłoczoną do bólu Ramblą, a tym placem jest ogromny. My też korzystamy z dobrodziejstwa tego miejsca. Siadamy w jednej z knajpek żeby napić się kawy. Po półgodzinnej przerwie, gdzie dzieciaki jeszcze objadły się lodami, wyruszamy w dalszą drogę ku morzu.