Dolny Śląsk – bolesławiecka ceramika …

Urlop się zaczął. Wstajemy rano, pakujemy walizki, kota i ruszamy  na Dolny Śląsk. Tam spotykamy się z dzieciakami, które były  u dziadków i generalnie spędzały tam wakacje. Fajnie jest się ruszyć z domu tym bardziej, że urlop to czas kiedy można złapać oddech i zdystansować się, zmienić klimat. Jedynym niezadowolonym jest Maniek. Mimo, że z tej okazji Ala zakupiła mu wypasiony kontenerek żeby kocisko mogło z nami komfortowo podróżować, to nasze wspólne ludzko-kocie wojaże zawsze są dla niego dużym stresem.  No koty tak mają, że przywiązują się do miejsca i koniec. My zawsze przed podróżą dajemy Mańkowi tabletki na uspokojenie. Śmiejemy się, że może sobie wtedy na legalu zażyć kocich prochów.
... Maniek w podróży ...Pakujemy walizki. Bez dzieci jest to prostsza i szybsza sprawa. Bierzemy jeszcze  z domu to co Marta z Hubertem chcą żeby im dowieźć. Zamykamy chatę, ładujemy się do auta i w drogę do Kopańca.
Kopaniec to urocza wieś zagubiona gdzieś między pagórkami Karkonoszy, 15km od Jeleniej Góry. Klimat, który zawsze wywołuje u mnie uśmiech. Cisza, spokój, kaczki, kury  i inne wiejskie atrakcje. Lubię takie wiejskie klimaty. Poza tym Kopaniec staje się też dla nas bazą wypadową na wycieczki po okolicy bliższej czy dalszej.  
My na Dolny jedziemy przez miasto lodówek i pralek czyli Wronki. Pędząc dalej napotykamy na naszej drodze Chrystusa stojącego w Świebodzinie, mijamy Zieloną Górę do której chętnie bym się wybrał na wino, ale jakoś nigdy nie ma czasu. Potem jedziemy przez  Nową Sól i wreszcie Bolesławiec. I o mieście położonym nad rzeką Bóbr słów kilka.
Nigdy nie byłem w tym mieście, zawsze to jest tylko przejazd z jedynym wyjątkiem. Jak niektórzy mogą kojarzyć to Bolesławiec ceramiką stoi. Firma z tradycjami znana na całym świecie. W Polsce wydaje mi się, że trochę mniej natomiast w ostatnim okresie czasu chyba to się zmienia. Ceramikę albo się kocha, albo nienawidzi, albo ma się do niej stosunek obojętny. Jakoś nigdy nie przywiązywałem większej wagi  do tej kwestii w czym pije kawę, czy na czym jem posiłek. Zmieniło się to odkąd zacząłem jeździć na Dolny przez Bolesławiec. 
Bolesławiecka ceramika jest całkiem fajnym patentem na sprawienie komuś prezentu. My tak robimy. Naszym przyjaciołom i znajomym często wręczamy takie podarki. Dlaczego ludzie się tak jarają tą ceramiką? Wydaje mi się, że może chodzić tu o to, że te wszystkie te „cuda” malowane są ręcznie. Jest to w obecnych czasach naprawdę rzadko spotykane. Każde naczynie jest tak naprawdę inne, nie ma dwóch identycznych.  Mam taką teorię, że dzięki ręcznej robocie przy tej ceramice zyskuje ona duszę 😉 .
 bolesławiecka ceramika            bolesławiecka ceramika
Sklep firmowy stoi przy samej drodze i nie ma problemu żeby do niego trafić. Przed sklepem jest parking, gdzie można spokojnie zostawić auto i rzucić się w wir zakupów. A jest w czym wybierać bo asortyment jest gigantyczny. Mnóstwo naczyń, wzorów, kolorów – no można  się w tym sklepie zatracić. Nasz plan podróży też przewiduje przystanek w tym przybytku, bo chcemy naszym znajomym kupić na prezent kilka wyrobów z tutejszej fabryki. Przemierzając kilometry, słuchając przy tym muzyki i miauczenia Mańka dociera do nas, że przecież dziś jest 15 sierpień, święto i „dupa zbita” zakupów  nie będzie. Trochę tym faktem jesteśmy zawiedzeni ale cóż, życie. Po kilku godzinach w trasie, kawie na stacji paliw, przesłuchaniu kilku płyt wjeżdżamy do Bolesławca i ku naszemu zdziwieniu zauważamy duży ruch na drodze prowadzącej do sklepu z ceramiką. Dziwne to, bo wygląda tak jakby punkt był czynny, a przecież jest święto. Okazuje się, że faktycznie sklep firmowy jest otwarty. Mało tego – odbywa się tam festyn.  Na miejscu jest występ zespołu ludowego, stoiska z jedzeniem. No i można się zaopatrzyć w naczynia po atrakcyjnych cenach. Decyzja jest błyskawiczna. Zjeżdżamy na parking, wysiadamy z auta zostawiając Mańkowi otwartą szybę i ruszamy na zakupy. Od ilości  asortymentu może zakręcić się w głowie. Wybór jest ogromny. Do tego mnóstwo ludzi  z całego świata. Nam zakupy zajmują kilka minut. Obsługa klientów mimo kolejek do kas idzie bardzo sprawnie. Poza tym  kot czeka na nas w aucie a nie chcemy go tak zostawiać na dłużej. W innym przypadku sądzę, że moglibyśmy tam spędzić trochę więcej czasu. Zakupy zrobione, misja spełniona, więc szybko do samochodu i w drogę.
... festyn przed sklepem firmowym..Dalsza podróż przebiega bez problemu i po południu dojeżdżamy do celu. Przywitanie z rodziną, wspólny posiłek i układanie planów pobytu na Dolnym Śląsku. Pada pomysł wyprawy na zamek Chojnik. Idea „zdobycia” warowni trafia na podatny grunt. Jutro zamierzamy się tam wybrać. 
Czy rzeczywiście uda się nam zrealizować nasz plan? Czy uda się zdobyć legendarny Chojnik? O tym już wkrótce w kolejnym poście „zmysłowego” bloga o naszych podróżach.
CDN…