Spacerowym krokiem idę za kobietą uregulować rachunek. Przekraczam próg jej służbowego kontenera i jestem miło zaskoczony. W środku pełny wypas – komputer, telewizor, żeby kobieta nie umarła z nudów, i co najważniejsze, dostrzegam czytnik kart. Przykładam plastik do terminala i po sprawie.
Po około 30 minutach docieramy na ulicę Haliny Malirenovej 9. Tu właśnie będziemy spać przez najbliższe dwie noce. Wjeżdżamy przez bramę i parkujemy nasze auto. Jesteśmy na miejscu. Czas mamy dobry, bo jest chwila po 14. Zameldujemy się, ogarniemy i ruszymy na miasto, bo Praga czeka.