


Za tą niepozorną Maryjką z tarasu rozpościera się kapitalny widok na cały południowy Rzym z czerwono – rudymi dachami budynków, sterczącymi antenami telewizyjnymi i wznoszącym pasmem gór, który dopełnia widok. W tym momencie rozumiemy, że mamy szczęście. Jesteśmy tu całkiem sami. Mimo sąsiadujących z tym miejscem bloków mieszkalnych panuje tu totalna cisza. Jedynym towarzystwem jakie mamy, oprócz Maryjki na cokole jest uśmiechające się do nas słońce. Niestety nie mamy wina. Jakoś o tym ważnym aspekcie podróży ze „Zmysłami” nie pomyśleliśmy. 


