Bez wskazówek zapisanych na kartce powiem szczerze, byśmy tam nie trafili, a tak po kilkuminutowym spacerze przekraczamy progi sklepiku. Wewnątrz na wszystkich półkach stoją przeróżne pamiątki. Jest tu w zasadzie wszystko. Od ręcznie malowanych paneli ceramicznych, przez przeróżne figurki, magnesy, karty pocztowe. Wybór pamiątek imponujący. Każdy znajdzie coś dla siebie. Co ważne cały towar jest produkcji portugalskiej, zero „chińczyka”. Po wejściu wita nas starszy mężczyzna. Ala po angielsku mówi mu o co chodzi. Sprzedawca prezentuje nam panele, które w zasadzie miałem już upatrzone i byłem  zdecydowany kupić. W pewnym momencie pyta nas jak tu trafiliśmy i skąd jesteśmy? Kiedy  mówimy, że mamy kartkę z adresem, że to napisała kobieta, gość się uśmiecha. Okazuje się, że była to jego żona. Jeszcze szerszy uśmiech pojawia się na jego twarzy kiedy dowiaduje się, że jesteśmy z Polski. Mężczyzna pieczołowicie pakuje mi mojego Antka i podaje z uśmiechem.
Wychodzimy ze sklepu żegnając się pięknie. W zasadzie jestem już spełniony. Nie ukrywam, że zakup tych paneli był moim priorytetem. Jeśli chodzi o pamiątki, to więcej  mi nic nie potrzeba. Już myślę, w którym miejscu naszego domu ów Antoni zostanie wmontowany w fasadę. Skoro św. Antoni na panelach znajduje się w moim plecaku to postanawiamy koniecznie zobaczyć, gdzie On się urodził. Spacerem udajemy się do kościoła pod jego wezwaniem. O co chodzi z tym Antonim? Mimo, że jest kojarzony z Włochami i często mówi się o nim „Antoni Padewski”  to dom, w którym przyszedł na świat jest położony praktycznie przy lizbońskiej Katedrze Se. Dziś w tym miejscu stoi  kościół wewnątrz, którego znajduje się sala gdzie rzekomo się urodził. Przed kościołem stoi też Jego pomnik. W 1982 roku uroczyście odsłonił go Papież Jan Paweł II, który w tym czasie odwiedził  Lizbonę.

Po schodach wchodzimy do środka i kierujemy się strzałkami wskazującymi nam kierunek. Przed zejściem do krypty mijamy mały sklepik. W środku jest kilka osób, które rozmawiają z jakąś kobietą. Pierwsze co myślę to, że jest to jakaś wycieczka z przewodnikiem. Przechodzimy obok nich i schodami w dół schodzimy do małego pomieszczenia. Tam stoi stół, na nim figurka św. Antoniego. To jest to miejsce, w którym przyszedł na świat gość, który pomaga nam w tylu fatalnych sytuacjach. Od zagubionych kluczy, pilotów od TV, portfeli, dokumentów, po pieniądze czy telefony. Kiedyś ktoś mi podpowiedział, że jeśli coś się zagubi to trzeba prosić św. Antoniego i on pomoże tę rzecz odnaleźć. Powiem Wam, że jak na razie w naszej rodzinie to działa. Samo miejsce narodzin Antoniego to w zasadzie krypta, która jest bardzo skromnym pomieszczeniem. Jedynym ozdobnym elementem jest metalowa krata, przed którą stoi klęcznik. Natomiast za nią stoi stół, nad którym we wnęce ściany znajdują się relikwie. Co dokładnie tam jest nie mam pojęcia. Może Wy będziecie wiedzieć? Na stole leży biały obrus oraz stoi figurka świętego. Przyznam, że spodziewałem się większego przepychu a tu prosto i skromnie. Wychodzimy ze środka, mijając po drodze ceramiczne panele dokumentujące wizytę Jana Pawła II i jego modlitwę w miejscu urodzenia Antoniego. Zatrzymujemy się na moment w sklepiku. Nikogo nie ma poza kobietą stojącą za ladą, która kiedy tu wchodziliśmy, rozmawiała z kilkoma osobami.  Ala chce kupić jakiś prezent dla swojej przyjaciółki. Rozgląda się po asortymencie. W pewnym momencie kobieta stojąca za ladą odzywa się do nas po polsku. Jesteśmy zdziwieni takim obrotem sprawy. Spodziewaliśmy się języka portugalskiego, no angielskiego, ale żeby po polsku i to tak „czysto”. Jesteśmy pod wrażeniem.  Kobieta z uśmiechem na twarzy mówi, że nauczyła się mówić po polsku od naszych rodaków, którzy tłumnie nawiedzają to miejsce. Na nas obojgu robi to duże wrażenie, bo mówi w naszym naprawdę niełatwym języku dość swobodnie. Rozmawiamy przez chwilę oczywiście na temat pandemii i jej skutków dla ruchu turystycznego. Ala kupuje kilka pamiątek. Żegnamy się pięknie i wychodzimy. Jakoś tak się składa, że do kościoła nie zaglądamy. W zasadzie to nie mamy takiej potrzeby ani ciśnienia –  interesowało nas tylko miejsce urodzin Świętego. Z kronikarskiego obowiązku tylko jeszcze dopowiem, że wstęp do krypty, w której narodził się św. Antoni i do kościoła jest darmowy. Należy tylko brać pod uwagę godzinną przerwę na zwiedzanie. W chwili obecnej nie wiem o jakiej porze jest ta pauza. Myślę, że będzie to uzależnione od sytuacji pandemicznej. Warto jednak wcześniej zorientować się w tym temacie.
Tak już na sam koniec ciekawostka. Św. Antoni nie tylko jest patronem tych którzy nagminnie gubią różne rzeczy, ale również zakochanych i podróżników. Kto by pomyślał 🙂  .

 

CDN…